Menu Zamknij

EWANGELIA – 2022

Pierwsza Niedziela Adwentu. Przy powtórnym przyjściu Jezusa na świat będziemy wykonywać swoje codzienne zajęcia, będziemy pochłonięci swoimi obowiązkami. Każda chwila mojego życia może być tą wybraną przez Boga na Jego ostateczne przyjście, dlatego Jezus pozostawia mi dwa polecenia: „Czuwaj i bądź gotowy!” Jezu rozpal we mnie pragnienie czuwania!

Karolina przerwała zabawę i dołączyła do pracy. U niej również powstała góra krzyży. Krzyże są potężne, a postacie malutkie. Literkami Z i D Karolina oznaczyła tego złego łotra i tego, który się nawrócił i uznał swoje grzechy. U niej są dwie szare drogi do krzyży, a po prawej stronie jeszcze schody, po których wspina się cała rodzinka: rodzice i czworaczki- wszystkie w jednokowych sukniach. Chrystus między łotrami przebacza i przyrzeka raj jeszcze DZIŚ temu, który potrafi wyznać swoją winę. Panie proszę o łaskę uznawania, że jestem grzesznikiem, a Ty Zbawicielem, który wziął mój grzech na krzyż.
Zosia zaczęła od góry i stwierdziła, że zrobi schody na górę. Rysowała drobniutkie kreseczki ołówkiem, zakręciła i doprowadziła je do krzyża na którym wisi Jezus. Pomogłam jej tylko narysować Jezusa, a resztę Zosia zrobiła sama. Słuchała opowiadania o „dobrym” i złym łotrze, pokazywała jakie mogli mieć miny. Zostawiła też chmurkę na napis na swoim różowym niebie. „Dobry łotr” wyznaje, że Jezus cierpi niewinnie, a oni obydwaj słusznie są karani za swoje czyny.
Grzesio bardzo zachęcił się do rysowania i kolejnego dnia prosił: -Babciu ja chcę malować z Tobą. Usiądę Ci na kolana i będziemy malować. Robimy więc drugi obrazek na ten sam temat. Grześ sam zrobił górę, pomogłam mu narysować krzyże, zrobiliśmy też drogę z kamieni, a reszta to już fantazja Grzesia – dobór kolorów i deseni. Brązowe kreski po prawej stronie to schody zrobione na wzór Zosi, która rysowała obok.
Ostatnia niedziela roku liturgicznego. Niedziela Chrystusa Króla. Pierwszego dnia tylko Grześ chcę robić obrazek u babci na kolanach. Ja rysuję, a on maluję. Dorysowanie trawę pod krzyżem i przy krzyżu, słońce I chmury. „Chrystus Pan króluje z drzewa” śpiewamy w jednej pieśni wielkopostnej. Te słowa pasują do tego obrazka. Twoim tronem Jezu jest krzyż.

Grześ zapamiętał swój poprzedni rysunek sprzed 2 tygodni i poprosił by narysować Pana Jezusa oraz faryzeusza na drzewie. Odpowiedziałam, że tym razem nikt nie wchodzi na drzewo, tylko będą różne znaki na niebie i ziemi. Grześ zrobił niebo oraz kilka pieczątek, narysował też słoneczka. Pamiętał, że poprzednio namalował Jezusowi czarną suknię, ale dziś zrobił czerwoną. Gdy rysowałam twarz Jezusa mówił: Babciu narysuj brodę i wąsy. Jezus mówi dziś o trudnych doświadczeniach, ale jednocześnie zapewnia, że włos nam z głowy nie spadnie, gdy będziemy Mu ufać i kochać.

Tylko Grzesio dołączył do babci, żeby zrobić obrazek. Karolina zainteresowała się moją pracą, spytała dlaczego tak wyklejam i poprosiła by jej przeczytać Ewangelię, ale nie chciała robić swojego obrazka. Podobnie i Zuzia oraz Zosia stwierdziły, że dziś nie chcą rysować.
33 Niedziela zwykła. -Czy moja dusza jest pięknie przyozdobioną świątynią? -Czy dbam o świątynię mego ciała, mając świadomość, że mieszka w niej Duch Święty? -Czy potrzebuję zburzenia tego co jest, by na nowo Jezus mógł odbudować we mnie Swoją wspaniałą świątynię?

Mojżesz wyznaje, że odwieczny Bóg jest Bogiem Abrahama, Izaaka i Jakuba – patriarchów narodu wybranego, tych którzy nadal żyją w Bogu. Jezus przypomina nam, że to On-Bóg dał każdemu z nas tchnienie życia, stworzył nas z miłości i do miłości. Żyje w nas dziś i pragnie byśmy razem z Nim żyli w Królestwie Niebieskim na wieczność.

32 Niedziela zwykła Nie było możliwości, żeby zrobić z wnuczętami obrazki, więc zrobiłam tylko jeden swój. Jezus opowiedział o Mojżeszu, który przy krzewie gorejącym spotkał się z Bogiem. Zdjął sandały, bo Bóg mu powiedział, że ziemia , na której stoi jest święta.

Zgorszeni faryzeusze stwierdzili, że do grzesznika poszedł w gościnę. Jezus przecież przyszedł właśnie do nas grzeszników, by odmienić nasze życie. Odnalazł Zacheusza, spojrzał na niego z miłością i skruszył jego zatwardziałe serce. Dlatego zwierzchnik celników staje na środku i uroczyście przyrzeka pomoc ubogim i wynagrodzenie krzywd. Jezu proszę uwolnij moje serce od pychy, chciwości i braku miłości.
Zosia znalazła plastelinę i zaczęła ją naklejać na kartkę. Potem stwierdziła, że to nie dobry kolor, że musi być zielona trawa i podmalowała podłoże zieloną kredką. Wyrysowała wielkie drzewo i dużo chmurek większych i mniejszych. Też narysowałam jej dwie postacie, a ona pokolorowała. Jezus twierdzi, że musi koniecznie przyjść do domu Zacheusza, a ten z radością przyjmuje Go w swoim domu.
Zuzia dziś bardzo wypracowała swój obrazek. Pan Jezus w pięknej, kolorowej sukni idzie drogą aż pod drzewo, na którym stoi Zacheusz. Pan Jezus jest bardzo zadowolony z tego spotkania i się uśmiecha. Prosi celnika, by prędko zszedł z drzewa i przyjął Go w swoim domu. Jezus wie, że ta rozmowa przyniesie dobre owoce.
XXXI niedziela zwykła. 3 i pół letni Grzesio poprosił -Babciu narysuj mi Pana Jezusa, bo ja nie umiem. Potem zanieś mój obrazek do kościoła. Siedział mi na kolanach i wszystko kolorował. Pan Jezus ma czarną suknię, a Zacheusz czerwoną. Grześ namalował samodzielnie drogę, słońce i chmurki. Jezus dostrzega siedzącego na drzewie celnika i woła go po imieniu. Do każdego z nas mówi po imieniu.

Celnik w pokornej modlitwie o przebłaganie za swoje grzechy patrzy w ziemię i bije się w piersi. 3 i pół letni Grzesio słucha, obserwuje rysunek i pokazuje jak to się robi w kościele mówiąc przy tym „moja wina, moja bardzo wielka wina”
Zosia patrząc na nasze obrazki też narysowała bramę świątyni i ozdobną kolumnę. Dodała również słońce. Jest tam też dwóch ludzi, którzy stoją do nas tyłem. Zosia opowiadała, że jeden był wesoły a drugi smutny. Obydwaj mają suknie w takich samych kolorach
Zuzia oprócz barana i koziołka narysowała jeszcze królika, a przed ołtarzem postawiła kwiaty. Świeczniki i lampki oliwne takźe są w świątyni. Faryzeusz i celnik dopiero będą wchodzić: jeden już trzyma za klamkę, a drugi stoi obok bramy
Zuzia oprócz barana i koziołka narysowała jeszcze królika, a przed ołtarzem postawiła kwiaty. Świeczniki i lampki oliwne także są w świątyni. Faryzeusz i celnik dopiero będą wchodzić: jeden już trzyma za klamkę, a drugi stoi obok bramy
Dla dzieci świątynia to po prostu nasz kościół katolicki, więc krzyż, ołtarz, msza, duże krzesła i Ksiądz. Karolina najpierw narysowała a potem zapytała. Tłumaczyłam, że wtedy krzyża jeszcze nie było bo Pan Jezus żył, że składano na ołtarzu ofiary że zwierząt i Pismo Święte było w zwojach. Karolina narysowała na ołtarzu baranka i koziołka na półce skrzynkę ze zwojami 2 świeczniki wiszące i 2 stojące oraz 4 lampki oliwne. Jest też faryzeusze i celnik, którzy się modlą
XXX Niedziela zwykła. Po co przychodzę do świątyni? Czy chcę oddać chwałę Bogu i podziękować za Jego dary? Czy chcę go przeprosić i błagać o przebaczenie? Czy jak faryzeusze dziękując buduję swoją pychę i gardzę innymi?

Zosia wykonała samodzielny rysunek. Zaczęła od trawy.
-Pan Jezus musi przecież stać na trawie Babciu!
– stwierdziła. -Czy mogę narysować drzewo?
-Tak Zosiu. Pan Jezus może stać pod drzewem.
-O! jeszcze zapomniałam, że w drzewie musi być dziupla.
Jezus przypomina, że Bóg Ojciec kocha każdego z nas i uważnie słucha wszystkich naszych próśb. Ufna wiara w to, że tak właśnie jest, pomaga dostrzegać dary jakie otrzymujemy!
Jezus przypomina, że wytrwała prośba jest zawsze wysłuchana. Nawet niesprawiedliwy sędzia wziął w obronę wdowę, która ciągle przychodziła prosić go o pomoc. Nie zrażała się tym, że jej odmawia i nadal z ufnością powracała do swojej prośby. Uczmy się wytrwałości i ufności od tej wdowy.
29 Niedziela zwykła. Karolina najpierw pomazała kartkę kolorowymi kredkami, a następnie ją zgniotła. Potem rozprostowała i zaczęła wyklejanki różnymi materiałami. Jest plastelina, kolorowy papier, siatka na ziemniaki, papierowa foremka na babki, i tak powstał obraz. Uboga wdowa w połatanym ubraniu stoi przed bogato ubranym sędzią. Kolejny raz przyszła prosić go o pomoc. Sędzia jest zły i ma groźną minę, ale wdowa nie zwraca na to uwagi tylko prosi: Weź mnie w obronę.

XXVIII niedziela zwykła przypomina o wdzięczności, o tym by zauważać Boże dary i za nie podziękować. Czy padam na kolana do stóp Jezusa, by Mu dziękować? Czy raczej padam na kolana by błagać i prosić o pomoc?

Czy jestem jak owych dziewięciu, którzy uznali, że uzdrowienie im się po prostu należało, gdyż o nie poprosili? Panie dziś chcę Ci dziękować za te wszystkie łaski, których nie zauważałam. Za te, za które nigdy Ci nie dziękowałam – dziś dziękuję Ci Panie. Za każde uzdrowienie duszy i ciała dziś wyrażam mą wdzięczność

Śpiewam Ci pieśń: „Nie umiem dziękować Ci Panie bo małe są moje słowa. Zechciej przyjąć moje milczenie i naucz mnie życiem dziękować.”


Zuzia podzieliła kartkę na pół i narysowała drzewo morwy. Najpierw jak rośnie w ziemi, a potem jak już rośnie w morzu. Wykleiła plasteliną część liści i drobne fioletowe owoce morwy oraz fragment morza. Jezus mówi nam, że jeśli z wiarą wydamy rozkaz, to zostanie on wykonany przez każdego, nawet przez morwę.
Przyniosłam dziewczynkom obrazek gdzie narysowany jest pęd, liście i kwiaty ewangelicznej gorczycy oraz przyklejona przeźroczysta taśma z miniaturowymi nasionami tamtejszej gorczycy. W Polsce mamy zupełnie inną gorczycę jako przyprawę np. do ogórków. Jej ziarna są dużo większe
Zosia dziś samodzielnie narysowała ludzi. Poprosiła mnie tylko o dorysowanie samych dłoni. Mówiła: -Babciu ja nie umiem rysować palców. Najmniejszy jest Pan Jezus z żółtą aureolą, a dwaj uczniowie są wyżsi. Zosia się bardzo tym martwiła, że tak narysowała. -Za duży mi wyszedł ten uczeń- mówiła. Wyjaśniłam jej, że ludzie są różnego wzrostu jeden jest niski, a drugi wysoki. Narysowałam też Zosi trzy ziarenka różnej wielkości.
Prośmy więc i my, tak samo jak apostołowie prosili Jezusa: „Panie, przymnóż nam wiary”. A ja osobiście proszę Cię Panie: Jezu umocnij tę wiarę, która jest we mnie. Panie spraw, abym nigdy nie straciła wiary w Twoją miłość.

26 Niedziela zwykła to przypowieść Jezus o bogaczu i nędzarzu imieniem Łazarz. To przedstawienie nieba i piekła, oraz ogromnej przepaści jaka dzieli te dwie rzeczywistości.
Moje wnuczki na razie nie rysują obrazków. Ja przedstawiłam pokrytego wrzodami Łazarza i psy, które liżą jego ręce i nogi. Panie nie pozwól mi przechodzić obojętnie obok potrzebujących mojej pomocy. Ucz mnie dzielić się z innymi nie tylko tym co mi zbywa.

Ja wybieram cytat: „NIech będą przepasane biodra wasze i zapalone pochodnie „. Zaczynam więc obrazek od plastelinowego ognia i nie zapominam o pasach na biodra. Ta sytuacja przypomina o czuwaniu, o gotowości do wyruszenia w ciemną noc, w nieznaną drogę. Jezus wielokrotnie przypomina nam o czuwaniu, że trzeba być gotowym w każdym czasie, bo nie wiadomo kiedy Pan nadejdzie a trzeba wyjść Mu na spotkanie.
Karolina decyduje się, że narysuje jak sługa zamiast wypełniać swoje obowiązki bije innych służących. -Ta pani aż usiadła na podłodze i zobaczyła wirujące gwiazdy, tak mocno ją pobił. – I tak to narysowała. -Babciu zobacz tak mi się narysowała miotła, że wygląda tak jakby on latał na miotle. -W bajkach na miotle latała Baba Jaga, a tutaj nie jest bajka. Jezus opowiada prawdziwe historie. — Zrobię jeszcze dywanik z wełny pod stołem – decyduje Karolina. Dorysowuje jeszcze jednego sługę w pasiastej sukni.
Zosia podejmuje ten sam temat, też chce pasterza i owieczki. Zaczyna swoją pracę od plastelinowego słońca. Nie jest z niego zadowolona i próbuje od nowa. Potem wykleja suknię i laskę pasterza oraz chmury. Rysuje owce: największa z nich to tata – baran,- pomagam jej narysować rogi. Obok niego maleńka szara owieczka, a po drugiej stronie pasterza znajduje się mama owca. -Dorysuj pasterzowi nogi Babciu. Nie może być bez nogów. -(To jeszcze niezbyt poprawna gramatyka cztero i pół latka).
Karolina zapytała: Co to jest trzódka? Odpowiadam, że to małe stado np. dwie, trzy owieczki, 10 to już będzie większe, a 100 to całkiem duże. Zuzia włącza się do rozmowy i pyta: a tysiąc owiec to jakie stado? -Myślę, że jeden pasterz nie dałby rady przypilnować tysiąca owiec i trzeba by zatrudnić kilku pasterzy i podzielić ten tysiąc na kilka mniejszych stad. Zuzia więc decyduje, że ona namaluje pasterza i owce. Prosi też o wełnę i chce ją wykorzystać na owcę. Pasterzem jest oczywiście Jezus ma żółtą aureolę wokół głowy i z powodu braku brązowej plasteliny na żółte włosy. Owce idą do zagrody, za pasterzem widoczny jest drewniany płot
W XIX niedzielę zwykłą św. Łukasz mówi o czuwaniu a także o tym by się nie lękać chociaż jest nas mało, ale czeka na nas Królestwo niebieskie. Postanowiłam dziś wykorzystać plastelinę do naszych obrazków.

Zosia zaczęła od domu, obrysowała jego kształt i wykleiła sufit, narysowała też kuchnię i stół z półkami. Poprosiła by narysować jej Pana Jezusa, Martę i Marię. Marta trzyma w ręku garnek, Maria zaś siedzi blisko Jezusa i słucha co ON mówi. Pan Jezus bardzo docenia postawę Marii. Zwraca mam uwagę na to jak ważne jest Jego SŁOWO i trzeba Go uważnie słuchać.

Martę i Marię. Marta trzyma w ręku garnek, Maria zaś siedzi blisko Jezusa i słucha co ON mówi. Pan Jezus bardzo docenia postawę Marii. Zwraca mam uwagę na to jak ważne jest Jego SŁOWO i trzeba Go uważnie słuchać
Marta z łyżką w ręku ma przed sobą miski, dzbanki i inne naczynia. Ciągle coś robi, by jak najlepiej ugościć Jezusa. Zmęczona pracą z wyrzutem zwraca się do Jezusa; -Panie czy Ci to obojętne? Jak widać do Jezusa można przyjść z każdą sprawą, z każdym żalem, a nawet z wyrzutem. A ON nie odrzuci, lecz przyjmie i wytłumaczy. Jezus nie zganił Marty, ale pokazał jej, że może już pora usiąść, odpocząć i posłuchać Jego słów. Naucz mnie Panie łączyć w sobie te dwie postawy: zasłuchanej Marii i gościnnej, pracowitej Marty.
Zuzia narysowała Jezusa siedzącego na krześle, a u Jego stóp klęczy na dywanie zasłuchana Maria. Marta natomiast stoi przy kuchni szykuje talerze, kubki i kanapki. Zuzia poprosiła Karolinę, żeby jej narysowała te wszystkie wyroby które ma u siebie: torty, placki itp. Zuzia zmieniła koncepcję i postanowiła narysowane ubrania zastąpić wycinanką
W XVI Niedzielę zwykłą jesteśmy w domu Marty i Marii. Karolina snuje swoją opowieść: Marta zaprosiła Jezusa do siebie w gościnę. Jako dobra gospodyni przygotowała się solidnie. Upiekła pyszne ciasta i udekorowała je truskawkami i ustawiła na półce wysoko. Nasmażyła placków i przełożyła dżemem. Zrobiła również kanapki z żółtym serem i pomidorem i położyła je na stole. Postawiła dzbanek z wodą, czekoladowe ciasteczka, a także marchewki ze szczypiorkiem- takie oryginalne danie. Na półkach widzimy naczynia pod nimi haki, a na nich suszone zioła kiełbaski i czosnek. Marta już była bardzo zmęczona i ma złą minę, bo jej siostra siedzi obok Jezusa przy stole i wcale jej nie pomaga.

Karolina pytała: Babciu co to znaczy wzruszył się?

Tłumaczyłam: że szkoda mu było tego leżącego rannego człowieka i w swoim sercu poczuł że powinien mu pomóc. Ona wykonała z papieru kapłana i lewitę a Zuzia ulepiła z plasteliny bohatera przypowieści.

Zawiózł do pobliskiego Jerycha żeby pielęgnować go w gospodzie.
Opatrzywszy rany wsadził poranionego człowieka na konia
Dopiero Samarytanin wzruszył się głęboko, zatrzymał i zsiadł z konia.
Uciekli pozostawiając ciężko rannego przy skale. Przechodził tamtędy kapłan i minął pobitego.
Tak samo i lewita nie zatrzymał się tylko poszedł dalej
Napadli go powalili na ziemię obrabowali i zadali rany.
Czekali na idącego w dół człowieka
Przy drodze skryci za skałami przyczaili się zbójcy
Oraz Jerycho – miasto na dole do którego schodził wędrowiec

Zbudowaliśmy z klocków Jeruzalem – miasto na górze.

15 Niedziela zwykła stawia nam 2 pytania: Kto jest moim bliźnim? Jak naprawdę okazać mu miłość?. Tym razem nasza praca jest zbiorowa i przestrzenna. Ilustruje Jezusową przypowieść o miłosiernym Samarytaninie.

Zosia też chce mieć dom. Wycina i przykleja paski szarego papieru jako kontury domu. Wycina szafki i narysowane suknie z karki malowanej farbami. Pomagam jej przy wycinaniu sufitowych lampek i stołu. Na obrazku oprócz uczniów błogosławiących dom pojawia się dziecko i jego tata.

Ja wybieram scenę przekazywania pokoju. Chcę sobie zapamiętać, by wchodząc do jakiegoś domu mówić te słowa: „Pokój temu domowi”. Wyklejam więc dom z szafką, lampką oliwną i dywanikiem. Dorysowuję osoby, które są już w domu: to pani domu i dwaj uczniowie.

Zuzia nie wie co ma narysować. Mama podpowiada ten urywek tekstu o owcach i wilkach. Więc na obrazku Zuzi pojawiają się wycinane owce, nie tylko białe. Jest też pośród nich Pan Jezus, który je posyła nawet między wilki. U góry widzimy czarnego , kudłatego wilka z białymi oczami.

W XIV Niedzielę zwykłą – Jezus rozsyła 72 uczniów po dwóch. Uświadamia nam, że mało jest tych, którzy chcą Mu służyć i głosić dobrą nowinę, więc mamy się modlić i prosić, by posłał robotników na żniwo. Karolina wykleja z kolorowego papieru żółtą suknię dla Pana Jezusa. Resztę domalowuje pastelami. Obok stoi uczeń ze wzniesionymi rękami, prosi o żniwiarzy i dziękuje za tych, którzy już pracują na Bożym polu


Karolina maluje Jezusa w centrum obrazu w czerwonej sukni. On zaprasza kolejne osoby: „Pójdź za Mną!” Jeden z ludzi odkłada swoją decyzję i mówi o pogrzebie, a drugi o pożegnaniu z bliskimi. Chciałby jeszcze pobyć w domu gdzie czuje się dobrze i bezpiecznie, gdzie wszystko jest mu znane. A jak wygląda moja odpowiedź na zaproszenie Jezusa do pójścia Jego drogą? Czym się zasłaniam?

Ja łączę oba fragmenty tekstu i jeszcze dodaję, że „Syn Człowieczy nie ma miejsca, gdzie by głowę mógł położyć”. Nasze serca są często zamknięte na Boga i na drugiego człowieka. Nie chcemy Go przyjąć, więc Jezus jest bezdomny. Pewien człowiek mówi Jezusowi „pójdę za Tobą dokądkolwiek się udasz”. Jezus ostrzega go, że będą różne trudności w tej drodze, że tak naprawdę On-Król Wszechświata nie ma swojego miejsca na ziemi.

Zosia samodzielnie namalowała obrazek. Są tam wysokie drzewa i puste nory, bo lisy poszły właśnie na polowanie. Będą polować na wróbelki- opowiada Zosia. Proponuję by narysowała ptaszka w gniazdku. Rysuje więc na jednym z drzew gniazdo pełne jajek i prosi by jej narysować ptaszka. To jest jedyna rzecz którą jej dorysowuję. Jezus mówi, że „ptaki podniebne mają gniazda”.

XIII Niedziela zwykła przypomina o tym, że jesteśmy powołani do głoszenia Słowa Bożego i że wiąże się to z trudem. Jezus mówi, że „lisy mają nory”. Zuzia namalowała las, a w nim dwa lisy: jeden w norze, a drugi biegający swobodnie. Jak się dobrze rozejrzymy to jeszcze znajdziemy na środku obrazka szarego zajączka. Las jest miejscem schronienia i mieszkania dla wielu zwierząt.


Zosia wybiera ten fragment gdy Jezus mówi, że trzeba codziennie na nowo brać swój krzyż. Wycina i przykleja krzyż koloruje Pana Jezusa i jednego ucznia. Potem jeszcze maluje chmurki. Zauważa, że jedna z nich jest zupełnie jak owieczka.

XII Niedziela zwykła – Jezus zapowiada swoją mękę, śmierć ale i zmartwychwstanie, po tym jak Piotr wyznał wiarę w to, że Jezus jest oczekiwanym Mesjaszem. Jest tu scena biczowania, ukrzyżowania i zmartwychwstania.


Ja wyszłam od słów św. Pawła: „Bóg jest miłością” i każdą z Boskich Osób przedstawiłam jako serce pełne miłości. Duch Święty rozlewa tę miłość i umieszcza w ludzkich sercach. Te złociste smugi to właśnie ta wylewająca się i ogarniająca wszystkich Boża Miłość.

Przypomniałam sobie jak za dawnych szkolnych czasów na lekcjach religii rysowaliśmy symbolicznie Trójcę Świętą jako trzy oddzielne świece, których płomienie łączą się w jeden wielki płomień. Świece w każdej chwili mogą się rozłączyć albo ponownie złączyć. Zosia maluje ozdobne różnokolorowe kropeczkowe świeczki i kropkowaty płomień.

Zuzia ściągnęła cały pomysł od Karoliny. U niej również Bóg Ojciec to światło, w środku obrazu Jezus uśmiechnięty i z rękoma wzniesionymi w górę oddaje chwałę Ojcu. Natomiast Duch Święty to błękitna gołębica na tle nieba, którą otaczają żółte promienie

Na Niedzielę Trójcy Świętej obrazki zrobiłyśmy farbami plakatowymi. Najpierw musiałam wyjaśnić dziewczynkom co to jest Trójca Święta i wymienić trzy Osoby Boskie: Boga Ojca, Pana Jezusa Jego Syna i Ducha Świętego. Prosiłam żeby sobie wyobraziły jak One wyglądają i Je narysowały. Karolina uznała, że Bóg Ojciec będzie światłością, Jezus człowiekiem a Duch Święty gołębicą.


Jezus na błękitnej chmurce unosi się w górę, a kierunkowskaz wskazuje gdzie jest niebo. Ma uniesione ręce i błogosławi swoich uczniów, a oni oddają Mu pokłon z rozradowanym sercem. Za chwilę wrócą do Jerozolimy i będą na modlitwie oczekiwać Zesłania Ducha Świętego. Czy i ja oczekuję na przyjście Ducha Świętego i proszę o Jego dary?
Zofia podejmuje pierwotny pomysł Zuzi i rysuje schody do nieba. Wycina i przykleja kolorowe chmury. Okleja także dwie góry. Dziś Zosia samodzielnie robi swój rysunek. Ja tylko przytrzymuję tekturowego gołąbka, żeby mogła go dobrze odrysować. Pomagam zrobić dłonie, usta, nosy i oczy. Jezus jest już przy schodach i zaraz będzie po nich wchodził do nieba.
Zuzia planuje zrobić schody do nieba i najpierw rysuje jakby drabinę i tłumaczy, że to widziane z przodu schody, a nie żadna drabina. Potem zmienia koncepcję, patrzy na obrazek Karoliny i rysuje bardzo podobnie. Mała postać Jezusa ze wzniesionymi w górę rękami znajduje się przy górnej krawędzi obrazu. Uczniowie także unosząc ręce do góry stoją na kamieniach i pagórkach. Zuzia cieszy się malując pastelami efektowne niebo. Robi koliste wzory ułożoną w poprzek pastelową kredką i rozświetla je białymi i żółtymi smugami.
Niedziela Wniebowstąpienia – Karolina rysuje, a właściwie nakleja suknię malutkiego Jezusa, który jest już wysoko, wśród rozświetlonych słońcem chmur wstępuje do nieba. Na dole dużo więksi uczniowie stoją do nas tyłem. Zostali przed chwilą pobłogosławieni a teraz wpatrują się w niebo i patrzą na oddalającego się. Jezusa.

Zosia dziś niechętnie maluje, bo starsze siostry trochę jej dokuczają. – Dlaczego Ty Babciu jej rysujesz? Ona już sama umie rysować. Niech sama zrobi swój obrazek. Tym razem Zosia tylko koloruje i samodzielnie poprawia napisane literki robi też uśmiech Jezusowi
Zuzia rysuje radosnych, gestykulujących rękami apostołów. Stwierdza, że narysuje jeszcze panie siedzące na krzesłach. Karolina patrząc na rysunek Zuzi wymyśla nową nazwę dla krzeseł i nazywa je „krzesawki”. Jezus stoi tyłem do nas i mówi uczniom o pokoju. Zuzia prosi by jej napisać literki, a ona poprawi. Gdy napisałam jej jedną linijkę to stwierdza, że to za mało. Dopisuję więc dalszą część zdania.
Karolina rysuje gołąbka jako symbol Ducha Świętego. Pyta czy on może być szary i tak też go maluje. -A jakie oczy mają gołąbki? – Nie wiem, możliwie że czarne albo niebieskie. Ona rysuje niebieskie. Proponuję by narysowała jak Bóg Ojciec wysyła Ducha Świętego. Ona jednak podejmuje decyzję i mówi, że to będzie takie światło z nieba. Rysuje więc rozszerzające się świetliste promienie, które wychodzą spod obłoku i obejmują gołąbka. Poprawia napisane przeze mnie litery i czyta powoli wszystkie słowa. Otacza je linią tak, aby było wiadomo, że to Jezus je wypowiada.
W 6 Niedzielę Wielkanocną Jezus przypomina, że miłość to słuchanie i wypełnianie Bożych słów. Jeśli kochamy, to mamy też pokój serca

Karolina pyta czy może narysować duże postacie, takie które nie zmieszczą się w całości na kartce. Odpowiadam, że może malować jak chce, jak się jej podoba. Maluje więc Jezusa i trzech uczniów wpatrzonych w Niego i uważnie słuchających. Jezus wyjaśnia, co należy zrobić, by być prawdziwym Jego uczniem – wzajemnie się miłować.
Zuzia wycina wielkie serce i umieszcza tam swój obrazek, bo Jezus opowiada o miłości. Bawi się wycinankami. Wycina suknie i buty, wykleja i przemalowuje pastelami. Rysuje uśmiechniętych mężczyzn i długowłose kobiety. Wyszła jej dynamiczna scena. Jezus z uniesionymi w górę rękami zapowiada, że już wkrótce rozstanie się ze swoimi uczniami.
Jezus mówi o swojej miłości. A ON tak bardzo nas ukochał, że poszedł na krzyż. Oddał za nas życie, byśmy mogli się znaleźć z Nim w niebie. Każdy nasz grzech wziął na krzyż, każdą zdradę przebaczył. Jezu ucz mnie tak kochać i tak przebaczać.
W V Niedzielę Wielkanocną Jezus mówi o nowym przykazaniu miłości. Zosia chce żeby jej narysować Pana Jezusa jak zwraca się do swoich uczniów i mówi do nich. Pilnuje mnie bym nie narysowała zmarszczonych brwi. Mówi że Jezus musi być ładny i uśmiechnięty. Dopytuje mnie gdzie trzeci uczeń ma ręce. Tłumaczę, że stoi z tyłu a ci dwaj z przodu go zasłaniają. Ustawiam Zosię częściowo za sobą i pokazuję, że jej ręka jest schowana na mną. Przyklajamy serduszka jako symbol miłości.

Zosia zauważa, że brzuszek owieczki jest podobny do chmurki. Zaczyna swoją opowieść przy malowaniu. Ten malutki nazywał się „Beczek”, bo ciągle beczał. Wszystkie były cicho jak Pan Jezus mówił, tylko ten jeden beczał. One były wełniste i pilnowały małego baranka, bo się kiedyś zgubił. Poszedł sam do lasu i się zgubił. „Oni mieli lamki w buzi jak go szukali”. Potem Zosia narysowała duże słońce dodając komentarz: „słońce promykało”, następnie zieloną trawę również z wytłumaczeniem, że maluszek lubił małą trawkę, a rodzice dłuższą trawę. Jej owce są uśmiechnięte, bo blisko jest Pan Jezus
Zosia zauważa, że brzuszek owieczki jest podobny do chmurki. Zaczyna swoją opowieść przy malowaniu. Ten malutki nazywał się „Beczek”, bo ciągle beczał. Wszystkie były cicho jak Pan Jezus mówił, tylko ten jeden beczał. One były wełniste i pilnowały małego baranka, bo się kiedyś zgubił. Poszedł sam do lasu i się zgubił. „Oni mieli lamki w buzi jak go szukali”. Potem Zosia narysowała duże słońce dodając komentarz: „słońce promykało”, następnie zieloną trawę również z wytłumaczeniem, że maluszek lubił małą trawkę, a rodzice dłuższą trawę. Jej owce są uśmiechnięte, bo blisko jest Pan Jezus
Zuzia najpierw rysuje rozbrykane stado baranów i owiec. -Ten baranek chciał zrobić fikołka baraniego. Zobacz Babciu, jak ma przechyloną w dół głowę- wstaje i pokazuje pozycję, która jest potrzebna do zrobienia fikołka. Nazywa swoje owce „Wełniaki”, opowiada, że beczą i nadaje osobliwe imiona. „Wełnisia”, „Wełniczka”, jeden jest „Beczek” a druga „Beczyna” bo ciągle beczały. Potem Zuzia okleja wszystko grubą warstwą wełny i te baranie figle stają się niewidoczne. Wycina też suknię i laskę dla Pana Jezusa i umieszcza Go na czele. To On prowadzi stado, a owce idą za Nim.
Karolina wybiera pierwszy fragment Ewangelii o dobrym pasterzu. Jezusa rysuje na środku z laską pasterską i podniesioną do góry prawą ręką. Jezus naucza, a uśmiechnięte owce i rogate barany słuchają uważnie Jego słów. Brzuszki owiec wykleja białą wełną i dorysowuje im czarne łebki i ciemne rogi. Całe stado trzyma się blisko Jezusa i tuli wzajemnie do siebie. Jest też opowiadanie o beczących owieczkach.

Moja scena dotyczy szczególnego powołania Piotra na pasterza Bożej owczarni. Jezus trzykrotnie pyta go o miłość. Piotr kładzie rękę na sercu i odpowiada, że kocha tak jak potrafi, może za mało, może nie tak jak trzeba, ale kocha. Przecież Jezus wie jaka to jest ta piotrowa miłość, zna doskonale każde serce. Na ruszcie nad ogniskiem pieką się ryby, a z tyłu widać wyciągniętą na brzeg sieć pełną ryb i łódź.
Zuzia zrezygnowała ze sceny na wodzie i stwierdziła, że to będzie śniadanie z Jezusem na brzegu. Proces tworzenia pracy był bardzo burzliwy, szczególnie malowanie strojów grubą warstwą pasteli. Najpierw inny kolor i wzór, potem przemalowywanie, robienie konturów, rozmazywanie palcem. Dwaj uczniowie siedzą na szarych kamieniach przy ognisku, a trzeci rozmawia z Jezusem.
Karolina najpierw z trzech stron przykleja taśmą siatkę robiąc sieć. Wycina dużo kolorowych rybek i wrzuca je jak do worka, także sieć jest pełna. Wycina też łódkę i pyta czy to może być żaglówka, i dorabia maszt z żaglem. W łodzi są dwaj uczniowie, jeden bardzo mocno trzyma sieć pełną wielkich ryb. Karolina przykleja też Piotra płynącego w ubraniu do brzegu, gdzie chce jak najprędzej spotkać się z Jezusem.
W 3 Niedzielę Wielkanocną udajemy się nad jezioro, gdzie Piotr chce wrócić do swojej dawnej pracy. Zosia chce mieć rybki w sieci. Sama wszystko przykleja i maluje, wycina też łódkę, przycina to co się jej nie podoba. Jezus stoi na brzegu obok ogniska, a uczniowie są w łodzi. Na polecenie Jezusa zarzucają sieci i wtedy połów jest udany.

Zosia chciała mieć uczniów i Jezusa siedzących przy stole. Ustaliła, który to jest Tomasz i prosiła, by go podpisać. Przykleiła fioletowy obrus i białe talerze. Zosia narysowała na nich chlebek i zapytała:
-Czy uczniowie lubią jajka? Czy oni jedli jajka? To zapewne skojarzenia po wielkanocnym śniadaniu gdzie dzieliliśmy się święconym jajkiem, a stół był udekorowany kolorowymi pisankami.
Zosia zauważyła, że jak się siedzi przy stole to nie widać nóg i już nie chciała by rysować ludzi w całości.
Jako czterolatek dokonuje ważnych dla siebie spostrzeżeń i analiz sytuacji.
Jezus przekazuje apostołom Ducha Świętego i ustanawia Sakrament pokuty i pojednania. Jest to wielki dar Miłosierdzia Bożego, o którym tak pięknie mówiła św. Siostra Faustyna Kowalska. Nie zaniedbujmy tego sakramentu. Korzystajmy z niego często, oczyszczajmy swoje serce. Jezus umarł za nasze grzechy, a Jego rany są naszym lekarstwem. To Święto Miłosierdzia Bożego.
U Zuzi uczniowie siedzą przy stole. Pan Jezus stoi obok z widocznymi pięcioma ranami. To już drugie spotkanie Zmartwychwstałego Jezusa z uczniami w Wieczerniku. Po prawej stronie w drzwiach widać wchodzącego Tomasza. Za chwilę, na zaproszenie Jezusa, dotknie on Jego ran. Jezus znów przychodzi z darem pokoju.
Pierwsza Niedziela po Wielkanocy opowiada o spotkaniu Jezusa w Wieczerniku. Karolina pyta:- Babciu, a ilu uczniów tam było na początku? – Dziesięciu, bo nie było Judasza i Tomasza, który pojawił się za tydzień na kolejnym spotkaniu. – To ja narysuję 10 uczniów. Pan Jezus ma widoczne rany na nogach, rękach i boku. Uczniowie się rozradowali widząc Jezusa po zmartwychwstaniu. Wszyscy mają na nogach sandały. Jezus przynosi im pokój serca i posyła z misją.

Na moim obrazku Maria Magdalena rozpoznaje Zmartwychwstałego Jezusa dopiero wtedy, gdy On wypowiedział jej imię.
Wtedy rozradowana mówi do Niego „Rabbuni” – mój nauczycielu.
„Mój”- czyli taki osobisty, taki bliski, po prostu „mój ukochany”.
Spraw Jezu, abyś był właśnie „mój”.
Zosia prosi by jej namalować panią jak płacze. Zosia rysuje kształt głowy a ja wypełniam, rysuję widoczne, duże łzy i smutną buzię. W pustym grobie są dwa anioły jeden stoi , a drugi klęczy ze złożonymi rękami. Na miejscu gdzie leżało ciało Jezusa zostały tylko białe płótna.
Święta Zmartwychwstania Pańskiego to najważniejsze święta chrześcijaństwa i trwają cały tydzień. Świętujemy oktawę Zmartwychwstania czytając codziennie o innym spotkaniu Jezusa. Wybrałam wtorek by zająć się Marią Magdaleną. Zuzia maluje panoramę, wokół grobu jest zielony ogród, a w oddali widać domy. Maria Magdalena stoi do nas tyłem i zagląda do wnętrza grobu gdzie nie ma ciała Jezusa.

Ja robię scenę wjazdu do Jerozolimy. Jezus siedzi na osiołku nakrytym płaszczem. Ludzie wiwatują machając palmowymi liśćmi. Na kamienistej drodze leżą kolorowe płaszcze i zielone gałązki.
Karolina rysuje osiołka prowadzonego do Jezusa przez jednego ucznia. Obok niego stoi właścicielka osła. Rzecz dzieje się w mieście: widać dom i wybrukowaną drogę. -To jest granitowa kostka- stwierdza Karolina. -Takie kostki wbija się specjalnym młotkiem. Widzisz Babciu jak równiutko je ułożyli?
Zuzia maluje taką samą scenę tylko dokłada jeszcze małe osiołki. Jest więc mama oślica i dzieci. -Babciu widzisz te brązowe paski na maluchach? To jest błoto. Małe osiołki są brudne, bo taplały się w błocie razem ze świnkami. Następnie Zuzia stwierdza, że osioł ma uszy podobne do królika.
W VI niedzielę Wielkiego Postu pierwsza czytana Ewangelia dotyczy uroczystego wjazdu Pana Jezusa do Jerozolimy. Zosia chce aby jej narysować jak uczniowie poszli po osiołka. Jeden z nich stoi przy belce i odwiązuje sznurek. Osiołek patrzy na niego. Obydwaj uczniowie stoją w wysokiej trawie i dlatego nie widać im nóg tak skomentowała swoje malowanie rysunku Zosia

Zuzia rysuje ostatnią scenę gdy pozostał już tylko sam Jezus i owa kobieta, którą chciano ukamienować. Jezus siedzi na dużym, szarym kamieniu. Ona jest jeszcze smutna i przestraszona, bo nie wie co się z nią stanie. Za chwilę otrzyma od Jezusa bardzo ważne zadanie:
„Idź i odtąd już nie grzesz”.
Na moim rysunku gromada faryzeuszy i uczonych w Piśmie stoi z kamieniami w ręku, żeby je rzucić na kobietę. Jezus przykucnął i pisze palcem po ziemi. Pyta oskarżycieli czy sami są bez grzechu.
Karolina rysuje dwóch faryzeuszy prowadzących do Jezusa kobietę. Wygięli jej ręce do tyłu, a nawet związali. Karolina pyta: – co to znaczy, że chcieli wystawić Jezusa na próbę? Odpowiedziałam, że chcieli Mu udowodnić, że źle postępuje i kłamie. Jakby kazał zabić kobietę zgodnie z prawem to byłby niemiłosierny. A jakby kazał ją uwolnić to znaczy, że nie przestrzegałby prawa. Odpowiedź Jezusa była zaskakująca: „Kto z was jest bez grzechu niech pierwszy rzuci w nią kamieniem”

V niedziela Wielkiego Postu to spotkanie Jezusa z faryzeuszami i uczonymi w Piśmie, którzy przyprowadzili kobietę pochwyconą na cudzołóstwie. Zosia chce by jej narysować jak Jezus siedzi, a panowie prowadzą do Niego kobietę. Trzymają ją mocno za ręce, aby im nie uciekła.

-Dlaczego ona ma taką minę? – pyta Zosia.

-Bo chcą ją zabić i bardzo się boi – odpowiadam.

-A dlaczego Jezus jest taki mały?

-Bo siedzi dalej niż ci ludzie.

Zosia tak koloruje obrazek, aby wszystkie ręce były dobrze widoczne. Znów samodzielne poprawia literki, które piszę ołówkiem.


Wielka litera „E” tworzy ryjek, a małe „e” jest zakręconym ogonkiem. Wielkie „M” to uszy, a podwójne „W” to dwie pary nóżek. Karolina rysuje małe i duże świnki czyli rodziców i dzieci. Część z nich ma łatki. Na jej obrazku przymierający głodem młodzieniec właśnie podejmuje decyzję o powrocie do domu.
Ja wybieram scenę jak bogaty niegdyś młodzieniec musi paść świnie. Stoi w wystrzępionym ubraniu z kijem w ręku, a obok stado świnek, przed którymi leżą zielone strąki. Karolinie bardzo spodobały się moje świnki, więc ją uczę jak z pomocą literek wykonać takie zwierzątko.
Zosia chce mieć również Pana Jezusa przy stole. Prosi by na talerzach narysować chleb, chce też kubeczki i dzbanki. Pan Jezus właśnie rozpoczyna przypowieść o synu marnotrawnym i miłosiernym ojcu. U Zosi obrus na stole jest czarny, a pan ma niebieską brodę. Natomiast tuż obok stołu rośnie zielona trawa.
IV niedziela Wielkiego Postu. Zuzia stwierdza, że narysuje stół, przy którym będzie siedział Jezus z różnymi ludźmi. Stół jest przykryty białym obrusem z fioletową obramówką, a na nim dużo różnych naczyń. Przy suficie znajduje się żyrandol ze świecami. Na przeciwległych krańcach stołu siedzą mąż i żona. On się do niej uśmiecha i patrzy na nią z miłością. Na centralnym miejscu jest Pan Jezus i zaraz będzie opowiadał przypowieść.

Zuzia wybrała scenę o figowcu, który nie wydawał owoców. Narysowała domek gospodarza, następnie rozmawiających ze sobą gospodarza i ogrodnika, figowiec i jeszcze inne drzewo. Potem między ludźmi zielone winorośle, pośród których gdzie nie gdzie widać fioletowe kulki winogron. Gospodarz chce, aby figowiec został wycięty lecz ogrodnik prosi o dodatkowy rok i obiecuje szczególnie o niego zadbać. Tym ogrodnikiem, który daje kolejną szansę jest Jezus.
Zosia chce tak jak Karolina mieć Pana Jezusa, ludzi i uczniów. Pan Jezus siedzi, a ludzie do Niego przychodzą. Słyszą zachętę do nawrócenia, żeby nie zginąć od grzechów. Zosia nie ma już siły pomalować tylu osób.
Ja wybrałam scenę z wieżą, która przewraca się na bok i odrywające się kamienie spadają na ludzi. Jedna pani leży przygnieciona dwoma kamieniami, a pana kamień uderzył w głowę. Karolina domalowuje krew zarówno u pani jak i u pana. Jezus ostrzega, że ten wypadek nie jest jakąś specjalną karą dla największych grzeszników, ale ostrzeżeniem, że trzeba się nawrócić póki czas.
W 3 niedzielę Wielkiego Postu Jezus nawołuje do nawrócenia. Karolina wybiera pierwszą scenę, gdy ludzie przechodzą do Jezusa, by go poinformować o różnych nieszczęśliwych wydarzeniach. Wycina wszystkim suknie i buty z brokatowego papieru. -To są panie Babciu – mówi. -Poznaję po obcasach -odpowiadam. -Panie będą miały długie, rude włosy i różowe policzki.